Lalka - streszczenie szczegółowe
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Rozdział VIII
Lasy, ruiny i czary
W drodze do lasu Wokulski opowiada o swoim locie balonem, co budzi tęsknotę w Ochockim tak, że nie jest on już w stanie myśleć o rydzach. W lesie tworzą się pary do zbierania: Wąsowska i Starski, Izabela i Ochocki oraz Fela i Wokulski. Jednak Ochocki rezygnuje, a panna Fela woli iść z ciotkami i tym sposobem Wokulski idzie razem z panną Łęcką. Żadne z nich nie ma jednak ochoty na grzybobranie. Zaczynają rozmowę, w której Wokulski pyta, czy wolno mu myśleć o pannie Izabeli. Ta jest początkowo zakłopotana, ale ostatecznie się zgadza, sugerując, że Wokulski jest na równi np. ze Starskim.

Po powrocie z grzybobrania następne kilka dni Wokulski i Izabela spędzali razem. Często spacerowali milcząc. Pewnego dnia prezesowa przypomniała, że należy postawić nagrobek na grobie stryja Wokulskiego. Wokulski i Izabela wybrali się odwiedzić ruiny zamku w Zasławiu. Spotkali tam rzemieślnika Węgiełka, wykonującego na polecenie prezesowej kamień upamiętniający miejsce jej spotkań ze stryjem Wokulskiego. Węgiełek opowiada Wokulskiemu i Izabeli wzruszającą historię o śpiącej królewnie. Wokulski w sposób śmiały pyta się Izabeli:
Obudzisz się ty, moja królewno?
Izabela daje na to wymijającą odpowiedź:
Nie wiem, może.
Przemilczenie Izabeli nie zmartwiło Wokulskiego – nie odpowiedziała przecież: nie. Postanowił czekać, aż sama powróci do jego propozycji. Tego samego dnia panna Izabela wyjechała (co było zaplanowane dzień wcześniej), zapraszając adoratora do odwiedzin.

W domu prezesowej panowała napięta atmosfera. W rozmowie z Wokulskim przyznała się, że chciałaby aby Ewelina i baron lub Starski opuścili Zasławek. Przypomniało mu się wtedy, że podpalając zapałką papierosa zobaczył Starskiego i Izabelę w dwuznacznej sytuacji, ale uznał to za przywidzenie (teraz też chciał w to wierzyć). Wieczorem przyszedł do niego na rozmowę baron, który także zaczął podejrzewać związek Eweliny ze Starskim, choć się do tego wprost nie przyznał.

Po wyjeździe Izabeli Wokulski był osowiały i apatyczny, wszystko przypominało mu ostatnie chwile szczęścia. W momencie takiej tęsknoty spotyka go w lesie Wąsowska, która początkowo trochę z niego drwi, ale ostatecznie daje przyjacielskie rady. Wokulski postanawia wyjechać – prezesowa rozumie, że nie ma tu teraz co robić. Przed wyjazdem Wokulski zaprasza do siebie do Warszawy Ochockiego, aby powiedzieć mu o możliwości współpracy z Geistem. Wraca do domu przez Zasław, gdzie skontrolowawszy napis na nagrobku stryja (kilka wersów z „Do M…” Mickiewicza), zabiera ze sobą w nagrodę jego twórcę – Węgiełka.

Rozdział IX
Pamiętnik starego subiekta
Rzecki opisuje sytuację polityczną w 1879 r. (czas akcji Lalki). Następnie opowiada historię procesu baronowej Krzeszowskiej z Heleną Stawską. Wspomina, że razem z Wokulskim odwiedzili kiedyś panią Helenę, której Stach wyraźnie się spodobał. Ten jednak, po wyjściu wyznał mu, że jeśli się ożeni, to na pewno nie ze Stawską. Wokulski dostrzega jednak piękno i subtelność młodej kobiety, a zupełnie ujmuje go jej córeczka, która mając podziękować kupcowi podbiega, zarzuca mu rączki na szyję i daje całusa.

Wspomina także o swoich wątpliwościach, co do uczciwości Maruszewicza oraz o ciągłych złośliwościach, jakie robią Kszeszowskiej studenci. Ponieważ mieszkają oni nad nią cały dzień czatują, aby, kiedy się wychyli przez okno, wylać jej na głowę wiadro wody. Podczas wizyty Wokulskiego i Rzeckiego baronowa „obrywa” śledziem.

Po odwiedzinach u Stawskiej Wokulski dostaje anonim (nietrudno domyśleć się, że autorstwa baronowej), w którym oskarża Stawską o złe prowadzenie się, Rzeckiego o umizgiwanie się do niej, zaś samego Wokulskiego o rychłe bankructwo i romans. Na koniec poleca mu sprzedać wszystko i uciekać za granicę. Anonim wyprowadza z równowagi zarówno Rzeckiego, jak i Wokulskiego, zwłaszcza, że wkrótce pojawia się adwokat, który rzekomo reprezentuje jakiegoś Litwina (w rzeczywistości Krzeszowską) i ofiarowuje za kamienicę 80 tysięcy rubli (wtedy dom wart jest więcej), a ostatecznie 95 tysięcy. Wokulski odprawia go i mówi, że kamienicę sprzeda, ale tylko za 100 tysięcy.

Rzecki idzie na piwo, gdzie spotyka znajomych Węgrowicza i Szprota, który to mówi mu, że Wokulski sprzedaje sklep. Oburzony Rzecki chce się pojedynkować z kłamcą, ale godzi ich trzeci kolega. Następnego dnia subiekt zapytuje Wokulskiego, czy to prawda, że sprzedaje sklep i żeni się z Łęcką. Ten nie odpowiada wprost, że tak, ale że być może, gdyż nikt mu przecież nie zabroni.

Rozdział X
Pamiętnik starego subiekta
Pewnego dnia baronowa Krzeszowska postanowiła odnowić swoją „wyprawkę”, spodziewając się rychłego powrotu męża. Poprosiła o pomoc panią Stawską – miała jej płacić za doradzanie. Młoda kobieta godzi się, gdyż są jej potrzebne pieniądze. Rzecki opisuje, jak wygląda dzień z życia baronowej – niemal całe dnie spędza w pokoju zmarłej córki, gdzie wszystko wygląda tak, jakby nieboszczka żyła. Tam też pozwala baronowa bawić się małej Heli. Dziewczynka najbardziej lubi zabawę z lalką Mimi. Współpraca między paniami rozwiązuje się jednak, kiedy Stawska mówi, że nie zna na tyle Wokulskiego, żeby wstawić się za Krzeszowską u niego (w sprawie tańszego sprzedania kamienicy).

Pani Stawska kupuje lalkę dla Heli w sklepie u Wokulskiego – taką samą, jak ma baronowa. Mówi Rzeckiemu, że wymówiono im komorne od Nowego Roku. Po kilku dniach przybiega Wirski z wiadomością, że Krzeszowska oskarżyła młodą kobietę o kradzież i że wybuchł w związku z tym olbrzymi skandal. Rzecki poinformował o wszystkim Wokulskiego i poszedł odwiedzić panie, które siedziały z najbliższymi sąsiadami w iście grobowej atmosferze. Jednak kupiec był przekonany, że wszystko się wyjaśni, a tymczasem zaproponował Stawskiej pracę w sklepie u Milerowej, który stał się jego nową własnością.

Kiedy rozpoczyna się proces - Stawskiej, oprócz matki i córki, towarzyszyli: Rzecki, Wokulski, Wirski i służąca Marynia. Okazało się, że właśnie dobiega końca rozprawa między baronową a studentami. Ostatecznie baronowa odnosi zwycięstwo. Sędzia zarządza krótką przerwę i prosi Wokulskiego na śniadanie. Po jakimś czasie rozpoczyna się proces, w którym baronowa opowiada, jak z okna u Maruszewicza dostrzegła, że Stawska zmienia (żeby wyglądała na inną) sukienkę lalki, która w tym dniu znikła z domu Krzeszowskiej. Natomiast kolejni świadkowie ze strony Stawskiej oświadczają, że lalkę zakupiono w sklepie Wokulskiego. Udowadnia to sam właściciel, karząc oderwać głowę lalki, na której widnieje logo jego sklepu. Do zniszczenia laki, która się niechcący stłukła przyznaje się służąca baronowej.

Rozdział XI
Pamiętnik starego subiekta
Rzecki wspomina, że w stosunkach między subiektami zaszły pewne zmiany: Szlangbaum zaczyna zadzierać nosa, nawet przy Rzeckim, a pozostali przestali go gnębić i patrzą z uniżoną grzecznością. Wszystko się wyjaśnia, kiedy na piwie Szprot i Węgrowicz wyjaśniają mu, że całe miasto mówi, że Wokulski sprzedaje sklep Szlangbaumowi. Wiadomość ta jest szokiem dla subiekta. Idzie do przyjaciela, ale w bramie spotyka Szumana i udaje się na pogawędkę z nim. Doktor opowiada mu o Łęckiej (piękna, ale pusta kokota), o beznadziejnym uczuciu Stacha. Szuman opowiada, że Wokulski jest wściekły, gdyż za dwa dni bal u księcia, na którym ona będzie, a on nie został jeszcze zaproszony. Doktor obawia się, czy zostało w kupcu choć tyle dumy, żeby nie pójść.

Po rozmowie z Szumanem Rzecki przekonuje się, że musi wyswatać Stacha ze Stawską. Wokulski zapytuje go, czy może wpaść do niego dziś wieczór. Początkowo rozmowa była dość sztywna, ale ostatecznie przyjaciele otworzyli się (w czym pomogła herbata w połowie zmieszana z arakiem). Wokulski przyznał się, że zamierza sprzedać sklep. Umówili się także, że pójdą jutro wieczorem do Stawskiej. Tym samym Wokulski odrzucił zaproszenie księcia.

Wieczór u pani Heleny upłynął w bardzo przyjemnej atmosferze – Helunia dostała całe pudło zabawek. Rzecki podszedł z matką pani Heleny do okna, aby nie przeszkadzać parze. Wracali w dobrych humorach, ale Wokulski czekał w saniach aż Rzecki wejdzie do domu. To zaniepokoiło subiekta i starał się odkryć przyczynę. Pojechał za saniami pryncypała i spostrzegł go pod drzewem, jak wpatrywał się w okno salonu księcia. W związku z tym Rzecki postanowił zdwoić swoje wysiłki – udał się do matki Heleny i jak najtaktowniej wyłożył swój plan. Staruszka obiecała zachować tajemnicę i go wspomóc. Z sekretem oczywiście nie wyszło, bo gdy kilka dnia później odwiedził Rzeckiego Wirski wiedział już o wszystkim. Opowiedział mu o dwóch awanturach, jakie miała baronowa. Pierwsza dotyczyła eksmisji studentów, którzy zamknęli się od środka i udawali, że zgubili klucz, a następnie zaczęli spuszczać wszystkie meble i siebie samych na linach z trzeciego piętra. Druga zaś sprawa jest krótsza – baronowa złożyła wizytę Stawskiej i błagała o litość i przebaczenie.

Rozdział XII
Damy i kobiety
Dom Łęckich znów zapełnił się ludźmi. Panna Izabela nadal kokietowała kilku adoratorów, jednak zastanowiły ją słowa innych panien, sugerujące jej staropanieństwo. To zdecydowanie ociepliło jej uczucia do Wokulskiego. Najsilniej jednak wpłynął na te uczucia książę, który musiał nauczyć się pokory w traktowaniu kupca. A gdy Łęcki zapytał go o zdanie o Wokulskim, jako kandydacie na męża, książę zaczerpnął informacji i powiedział, że jest to człowiek ze wszech miar niezwykły. Izabela już decyduje się niemal wyjść za niego.

Pannę Łęcką odwiedza Wąsowska. Mówi o słabym stanie zdrowia prezesowej. Izabela opowiada o warunkach, jakie musi spełnić Wokulski, żeby zostać jej mężem: ma pozbyć się sklepu, ostrożnie działać w spółce handlowej oraz pozwolić jej na zachowanie wszystkich teraźniejszych znajomości z mężczyznami. Wąsowska mówi, że prezesowa nie pochwala igrania Izabeli z Wokulskim i sugeruje jej żeby wreszcie zakończyła tę sprawę.

Wokulski przychodzi niemal codziennie do Łęckich – zazwyczaj spędza czas z Łęckim, gdyż Izabeli nie ma. Gdy zaś jest ciągle przyjmuje gości, od poziomu intelektualnego których robi się Wokulskiemu słabo. Ucieka wtedy, aby odzyskać spokój ducha, na cały wieczór do Stawskiej.

Narrator opowiada historię uczucia, jakie budziło w Stawskiej do bogatego kupca. Począwszy od obojętności, zainteresowania, wdzięczności, zauroczenia, aż do pokochania. Sama przed sobą musiała wyznać, że zaginionego męża już nie kocha. Stawska – zawsze spokojna i dobra, przechodzi przemianę pod wpływem wiadomości, plotek, jakoby była kochanką Wokulskiego. Zamiast załamać się, mówi matce, że nią nie jest, bo Wokulski jej o to nie prosił.

Rozdział XIII
W jaki sposób zaczynają otwierać się ludziom oczy
Rzecki rozmawia z Szumanem, który zmienia swoje stanowisko w wielu kwestiach. Nie jest pewien zasadności wiary w naukę: potępia marzycielstwo Wokulskiego i Ochockiego, sam zaś chce dać Szlangbaumowi trochę pieniędzy na procent, żeby się wzbogacić. Szuman demaskuje także pozorność, przeciętność i miałkość arystokracji, np. rzekomy patriotyzm księcia, itp. Mówi także o tym, że wszystko się zmienia i że awansować społecznie oraz upaść może teraz każdy. Wyśmiewa zakłamaną filantropię, która służy bogaczom tylko do tego, żeby mieli powód do balu.

Do Warszawy przyjeżdża skrzypek Molinari, którego koniecznie chce poznać panna Izabela. Nie przekonuje ją stwierdzenie Wokulskiego, że to raczej marny artysta. Aby ją zadowolić kupiec stara się zapoznać z Molinarim. Czekając na niego pod hotelem słyszy jak służba z niego żartuje. Ostatecznie odchodzi. W domu odwiedza go Węgiełek, który chce wyjechać do Zasławia oraz wziąć za żonę pannę Mariannę, nierządnicę, którą wyratował Wokulski. Zna jej przeszłość i wybaczył jej. Wokulski życzy im jak najlepiej i daje w prezencie ślubnym 500 rubli, a także wyprawkę panny młodej.

Tymczasem Izabela na jednym ze spotkań zaznajamia się z Molinarim. Podczas koncertu jest bardziej wniebowzięta i roznamiętniona niż inne. Wokulski spostrzega, że Izabela nie jest kobietą idealną, aniołem, za jakiego ją do tej pory uważał Załamany wychodzi szybko. Tymczasem słuchacze poznają się na skrzypku i odmawiają mu talentu. Wąsowska rozmawia z Ochockim o tym, że Wokulski chyba nie będzie szczęśliwy z Izabelą. Przyznaje także, że sama podkochuje się w Wokulskim, ale chcąc jego szczęścia stara się zeswatać go z Izabelą.

Po koncercie Izabela szybko zapominała o skrzypku. Przypomniała sobie zaś, że Wokulski nie był u niej od tygodnia. Tymczasem on popadał w coraz większą apatię, mimo usiłowań i zagadywania Rzeckiego. Na wiadomość, że jest 1 kwietnia i trzeba Łęckim wypłacić procent, kazał Rzeckiemu odnieść pieniądze. Wokulski za to coraz częściej bywał u Stawskiej. Zaproponował jej założenie własnego sklepu, aby nie musiała słuchać dogadywania Milerowej.

Podczas spaceru Wokulski spotyka Wąsowską, która stara się usprawiedliwić Belcię. Ostatecznie udaje je się wytłumaczyć Wokulskiemu, że nic złego się nie stało, i że panna Izabela chce się z nim pogodzić. Rzeczywiście, ostatecznie po wizycie u Łęckich zostaje przyjęty jako narzeczony. Rozpromieniony mówi o tym Rzeckiemu, który blednie z wrażenia. Dodatkowo okazuje się, że Ludwik Stawki żyje, mieszka gdzieś w Algierze pod nazwiskiem Ernest Walter. Wokulski obiecuje to sprawdzić i idzie się pożegnać z panią Stawską, która postanawia opuścić Warszawę.

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 - 


  Dowiedz się więcej
1  Lalka - streszczenie w pigułce
2  Bolesław Prus - biografia
3  Historia w Lalce



artykuł / utwór: Lalka - streszczenie szczegółowe



  • Ja przeczytałem dokładnie połowę. Raz bo jestem leniwy choć ,książka mnie zaciekawiła, dwa z powodu braku czasu. Ze streszczenia wynika jednak, że druga część jest ciekawsza od pierwszej.
    Piotr (piotrek95142o2.pl)

  • Drodzy czytelnicy! Zapominacie że streszczenie 'lalki' jako lektury jest tylko uzupełnieniem Waszej wiedzy, a nie głównym źródłem wiadomości .. Chodzę do lepszego liceum i naprawdę czytając, a nawet ucząc się streszczenia szczegółowego można dostać banie ;cc Z pewnością w tym streszczeniu znajdzie się może z 5 odpowiedzi na pytania pani ,bo pytania są szczegółowe na przykład podczas omawiania 'Pana Tadeusza' pani spytała kogoś gdzie Tadeusz znalazł klucz do domu, podczas gdy poprawną odpowiedzią jest to, że drzwi były otwarte ;-) Pozdrawiam! ps. przepraszam za literówki, małe litery , interpunkcje nieprawidłową itd. ale jest druga w nocy, do szkoły wstaje po szóstej i już zasypiam ;//
    Olga (wasik1217 {at} gmail.com)

  • Osobiście, czytając wasze komentarze, zgadzam się w części z wami, pomimo że niektórzy bardzo "agresywnie" skomentowali tą lekturę. Doskonale rozumiem każdego licealistę, który uważa że nie będzie czytał tej książki, bo za długa, bo trudna do zrozumienia, bo ma ciekawsze zajęcia od czytania "czegoś niesamowicie długiego". Niestety jest to dzieło, jak to powiedział jeden z profesorów zajmujący kształtowaniem języka polskiego, lektura dla koneserów literatury. Tego typu lektury zupełnie nie nadają się dla młodzieży jako lektura obowiązkowa. Dzisiejsza młodzież powinna czytać równie wartościowe dzieła litetackie tylko pisane prostym, łatwym do zrozumienia językiem. Przy obecnym obciążeniu młodzieży bardzo natężonym programem nauczania, mnogimi obowiązkami, zajęciami dodatkowymi, nie ma fizycznej możliwości aby taki młody człowiek znalazł czas na tak obszerne dzieło literackie. Streszcznie bardzo dobre, idealnie ujmuje całą treść lektury. Przypomniała mi się cała jej fabuła. Polecam serdecznie, czytajcie uważnie i samych 5 ze sprawdzianów ze streszczeń!
    Marek Prędota (marekpredota {at} gmail.com)

  • Do "Lalki" robiłam trzy podejścia. Za pierwszym razem z nudów parę lat temu - przeczytałam kilka stron i dałam sobie spokój. Podejście drugie było w liceum, gdy omawialiśmy tę lekturę. Też nic z tego nie wyszło. Brak czasu i chęci się głownie do tego przyczynił, ponadto byłam skupiona na typowo ścisłych przedmiotach maturalnych (biol-chem klasa). W lipcu zeszłego roku, z braku laku, sięgnęłam po tę książkę i w niecały tydzień połknęłam wszystkie tomy! Początek może nie powala na kolana przeciętnego czytelnika przyzwyczajonego do hitów telewizji i Internetu (którym ja również, o zgrozo, jestem - broń Boże się nie wywyższam!). Później wszystko się rozkręca, akcja nabiera tempa. Najlepsze jest to, że w każdej z postaci można znaleźć odrobinkę siebie. Przecież tyle osób z nas, jak biedny Stach, stara się zaimponować innym, czy to przyjaciołom, czy rodzinie, czy własnej połówce. Często mamy wówczas klapki na oczach, idealizujemy otoczenie bądź daną konkretną osobę. Książka warta przeczytania, chociaż moim zdaniem do Prusa, jak i do lektury wielu dzieł innych autorów, trzeba dojrzeć wewnętrznie (nie chciałam, by zabrzmiało to zbyt górnolotnie). Osobiście do tej pory "nie dojrzałam" do książki "Dzieci z Bullerbyn", która to stała się jedną jedyną lekturą z całego mojego 12-letniego cyklu nauczania, której do tej pory nie przeczytałam :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Tych, którym książka się spodobała i tych, którym nie przypadła do gustu ;)
    Jusia ()

  • Nic książce nie ujmując, jako lektura jest po prsotu zbyt długa. Szczególnie dla osoby, której te czasy, miejsce i klimat nie kręcą. Czyta się ją całkiem przyjemnie i łatwo, ale zajęcie to czasochłonne. Na szczęście streszczenie tu ratuje, a "Lalka" na pewno jest książką do przeczytania jak tylko znajdzie się dużo wolnego czasu :)
    M ( )

  • Jedyną dobrą lekturą SZKOLNĄ jaką czytałem była Zbrodnia i Kara Dostojewskiego. Rozumiem, że ludzie nazywają Lalke wielkim dziełem ze względu na jej bogatą treść (mam na myśli hasła pozytyw., język ezopowy itp.) ale sama historia jaką Prus opisywał jest niesamowicie, niepowtarzalnie, fascynująco, ujmująco, zniewalająco - GÓWNIANA !
    Jacyku (kazimierzwielki {at} o2.pl)

  • A ja współczuje osobom, które uważają ,że miarą ludzkiego intelektu, jest umiejętność zrozumienia jakiejś wymyślonej historii która opisana jest w sposob wiadomy autorowi.Wydaje mi się że to nie tędy droga prędzej oceniłbym kogoś za mądrego jeżeli potrafiłby zbudowac bombe atomową. Wiec wyluzujcie ludzie z tym pożal sie boże adorowaniem jakiejkolwiek literatury bo suama sumarum to i tak gowno z tego jest :)
    Anonim ()

  • Typowi humaniści będą wyzywać osoby, którr mówią, że lalka jest nudna... jakie to jest typowe dla ludzi bez większych talentów przydatnych społeczeństwu. Zamiast patrzeć co było kiedyś lepiej sie wczuć w te czasy co mamy i coś z tym zrobić. Polska nie potrzebuje humanistów, tylko inżynierów. Poza tym każdy ma swój gust jeśli chodzi o książki, a do tej niestety jesteśmy zmuszani przez szkołę, więc dużo ludzi będzie narzekać, bo to wciskanie na siłę rzeczy które nam się nie podobają. Pozdrawiam.
    adam (rich93 {at} o2.pl)

  • Czy chociaż raz dowiem się z komentarzy czegoś sensownego dotyczącego samego streszczenia? Przepraszam, ale szczerze g. mnie obchodzi wasz punkt widzenia dotyczący książki. Komentarze dotyczą powyższej pracy która albo jest napisana dobrze, albo nic nie warta. Jeżeli chcecie podzielić się swoją opinią, to bardzo proszę znaleźć stronę z opiniami dotyczącymi całości dzieła i tam kłócić się czy warto je czytać, bo mnie już krew zalewa jak musze czytać brednie, aby znaleźć coś sensownego. Pozdrawiam.
    Maciek (maciekgrubas {at} gmail.com )




Tagi:
Streszczenie Lalki - Streszczenie Lalki Bolesława Prusa - Bolesław Prus - Lalka - Prus - Lalka - Stanisław Wokulski - Ignacy Rzecki - Paryż w Lalce - Warszawa w Lalce -